REKLAMA

Władze powiatu uczciły rocznicę śmierci Hubala [zdjęcia]

W czwartek delegacja władz powiatu koneckiego na czele z Przewodniczącym Rady Powiatu Zbigniewem Kowalczykiem oraz starostą Grzegorzem Piecem złożyła wiązankę kwiatów oraz zapaliła znicze pod pomnikiem Majora Hubala w Końskich, oddając hołd bohaterowi związanemu z naszym regionem.

REKLAMA

W tej skromnej, ale symbolicznej uroczystości uczestniczyli również wicestarosta Wiesław Skowron, członkowie Zarządu Powiatu – Jarosław Staciwa i Dariusz Banasik oraz Naczelnik Wydziału Promocji i Kultury Marian Wikiera, który na ręce starosty przekazał listę z nazwiskami trzystu żołnierzy Wydzielonego Oddziału Wojska Polskiego – owoc swoich historycznych ustaleń.

REKLAMA

Na zakończenie Grzegorz Piec nawiązał do jednej z ciekawych historii związanych z bohaterskim majorem. Otóż trzy tygodnie przed śmiercią, 8 kwietnia 1940 r., Hubal powierzył dziennik bojowy oddziału oficerowi do zadań specjalnych kierownikowi szkoły w Lipie por. Józefowi Wyrwie, a on ukrył te zapiski w zabudowaniach wiejskich przysiółka Greszczyn. W tym ukryciu były długo, bo po wojnie Wyrwa wraz z synem Tadeuszem – najmłodszym zaprzysiężonym hubalczykiem – musieli uciec z Polski. Dopiero siostra T. Wyrwy – Kazimiera w 1965 r. zdołała ów dokument, schowany na drogę w wypieczonym cieście i już mocno sfatygowany przewieźć do Francji i oddać bratu. Wiele następnych lat minęło, kiedy Tadeusz, będąc już znanym profesorem, przekazał ocalały dziennik bojowy oddziału Hubala do Muzeum AK w Krakowie w 2007 roku.

„Broni nie złożę, munduru nie zdejmę!” – temu przyrzeczeniu major był wierny do końca! Do mglistego poranka 30 kwietnia 1940 roku, kiedy zginął pod Anielinem w walce, podczas kolejnej niemieckiej obławy. Była przy nim wtedy już tylko nieliczna grupa żołnierzy, w tym jego zastępca konecczanin ppor. Marek Szymański „Sęp”. Niedługo potem zaczęła się rodzić legenda o niezłomnym żołnierzu i jego podkomendnych, czynem zbrojnym związana szczególnie z Ziemią Konecką. Znaczącą rolę w rozsławieniu tej właśnie legendy na całą Polskę i nie tylko odegrał Melchior Wańkowicz, który kilka lat po wojnie wydał pierwszą publikację na ten temat pt. „Hubalczycy”. W następnych latach kolejni autorzy podejmowali się opisów związanych z tą tematyką, co tylko wzmacniało ową, rzekłbym, spartańską legendę. Nawet tzw. władza ludowa nie oponowała, kiedy na początku lat 60. jednej z koneckich ulic nadano imię Majora Hubala, przy której 40 lat później wzniesiono pomnik tego bohatera. Okoliczne szkoły zaczęły obierać na swojego patrona tego legendarnego majora. Ostatnio jego imię przyjęły placówki oświatowe w Pomykowie oraz Kłucku. Do jego postaci odnoszą się pomniki w Ruskim Brodzie, Cisie, Szałasie, wreszcie kopiec Hubala w Hucisku.

Poniżej przedstawiamy w skrócie historię szlaku, który przemierzał Hubal w naszym regionie (tekst opracował Marian Wikiera):

W pierwszej dekadzie października 1939r., po morderczym marszu, niezbyt liczny już wtedy oddział Henryka Dobrzańskiego, nękany ciągle przez Niemców, dotarł do Gór Świętokrzyskich. W trakcie postoju w gajówce Podgórze, położonej na południowy zachód od Bodzentyna (ok. 5–9 października), major zakomunikował żołnierzom decyzję o pozostaniu w kraju, wierząc, że wiosną 1940 r. ruszy ofensywa aliantów. Tam też przyjął pseudonim „Hubal” i rozpoczął organizowanie konspiracyjnych placówek oporu, które w przyszłości miały wystawić gotowego do walki żołnierza.
Stamtąd ułani majora Dobrzańskiego przybyli na Ziemię Konecką. Pierwszą kwaterą stała się gajówka Szkucin, a następnie wieś Zychy koło Radoszyc. Umundurowani kawalerzyści przybrali wówczas nazwę Oddział Wydzielony Wojska Polskiego, a sam dowódca przyjął pseudonim „Hubal”. W Zychach było ich zaledwie jedenastu.
Miejscowa ludność przyjęła polskie wojsko z entuzjazmem, zaopatrując je w żywność, paszę dla koni i inne potrzebne rzeczy. „Hubal” zabrał się za pracę propagandową i konspiracyjną. Zaczął tworzyć zręby organizacji bojowej. Do tej pracy przystąpili: m. in., oficerowie rezerwy – nauczyciele: por. Józef Wyrwa z Lipy i por. Jan Stoiński z Radoszyc.
Właśnie w Zychach Hubal przyjął do oddziału pięciu miejscowych ludzi, w tym 22-letnią kobietę ze wsi Cis – Mariannę Cel „Tereskę”, kpr. Franciszka Głowacza „Lisa”, oraz wspomnianego ppor. saperów Marka Szymańskiego „Sępa”. Dla innych chętnych zabrakło koni i nie zostali przyjęci. Na wiadomość o przygotowywanej obławie polskie wojsko wieczorem 31 października opuściło Zychy.
Na początku listopada 1939 r. hubalczycy stanęli na odpoczynek w położonym w głębi lasów Cisowniku, kilka kilometrów na wschód od Miedzierzy. Doszło tam do niespodzianego ataku Niemców. Zaskoczeni ułani zdołali przy ciągłym ostrzale wycofać się bez strat. Niestety uratowano jedynie cztery wierzchowce.
Tułali się potem hubalczycy po lasach koneckich i opoczyńskich, odwiedzając przeważnie leśniczówki. Zawitali też na plebanię w Ruskim Brodzie. Ruszyli dalej, do gajówki Długa Brzezina, następnie ich stacją była opuszczona gajówka Huta, gdzie koszarowali przez tydzień. Potem udali się pod Opoczno, do leśniczówki o nazwie Dęba. Okres Bożego Narodzenia spędzano w lasach spalskich. Patrole plut. Rodziewicza docierały wówczas pod Nowe Miasto, Drzewicę i Opoczno. Od końca stycznia 1940 r. kwaterą hubalczyków aż na sześć tygodni stała się ukryta pośród lasów wieś Gałki pod Gielniowem. Tutaj liczebność oddziału wzrosła do ponad 300 żołnierzy, w tym sporej grupy koneckich gimnazjalistów.
W połowie marca 1940 r. przybył do Gałek wysłannik Komendy Głównej Związku Walki Zbrojnej – płk Leopold Okulicki (późniejszy „Niedźwiadek”, ostatni dowódca AK) i wydał rozkaz demobilizacji oddziału oraz przejścia do konspiracji. Nie wszyscy posłuchali tego polecenia. Z majorem pozostało 70 ludzi.
Z nadejściem wiosny Niemcy rozpoczęli zakrojoną na szeroką skalę akcję wymierzoną przeciwko polskiemu podziemiu konspiracyjnemu, w tym również przeciwko oddziałowi „Hubala”. 30 marca 1940 r. oddział majora „Hubala” zadał poważne straty (ok. 100 zabitych) niemieckiemu batalionowi policji w potyczce pod Huciskiem. Dwa dni później pod Szałasem, hubalczycy stoczyli kolejny bój, tym razem z oddziałem SS, również wychodząc zwycięsko z tej konfrontacji. Jednak wskutek przewagi liczebnej Niemców próba przebicia przez pierścień okrążenia zakończyła się utratą kontaktu między plutonami piechoty i kawalerii „Hubala”, które do jego śmierci działały oddzielnie.
Tymczasem w trakcie szeroko zakrojonej obławy na hubalczyków, Niemcy dopuścili się licznych zbrodni na ludności cywilnej. W 31 wsiach zamordowali łącznie 712 osób i spalili 620 zagród chłopskich (cztery wsie zostały przy tym kompletnie zniszczone). Wydarzenia te wstrząsnęły „Hubalem”, uświadomiły mu realia hitlerowskiej okupacji. Dowiedział się o tym podczas postoju we wsi Węgrzyn. Tutaj też major otrzymał od płk. Stefana Roweckiego „Grabicy” – Komendanta Głównego ZWZ rozkaz natychmiastowego rozwiązania oddziału; nie przyjął go do wiadomości.
Przez następne trzy tygodnie oddział krążył w pobliżu Pilicy unikając postojów we wsiach oraz gajówkach, . Pod koniec kwietnia 1940 r. kilkunastu żołnierzy Hubala zostało otoczonych koło wsi Wólka Kuligowska w powiecie opoczyńskim. W nocy partyzanci przedarli się w lasy brudzewickie i ukryli w zagajniku pod wsią Anielin. Tam 30 kwietnia 1940 r. wczesnym ranem poległ mjr Dobrzański. Zwłoki bohaterskiego dowódcy Niemcy wywieźli do Tomaszowa, a jego grobu nigdy nie odnaleziono.
Przez kilka następnych tygodni ocalała grupa żołnierzy „Hubala” pod dowództwem por. M. Szymańskiego „Sępa” wędrowała lasami koneckimi, ale nie była już w stanie podjąć akcji przeciw okupantom. 25 czerwca oddział rozwiązał się, partyzanci przeszli do działalności konspiracyjnej.

Zdjęcia (konecki.powiat.pl):

REKLAMA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *