Szesnastolatka ze Stąporkowa niemal życiem przepłaciła awarię przepływowego podgrzewacza wody. W trakcie suszenia włosów zatruła się czadem, uratowano ją w ostatniej chwili. Sytuacja miała miejsce w ostatnią środę.
REKLAMAMłoda kobieta suszyła włosy w łazience, gdy w pewnym momencie zaczęła tracić przytomność. Na szczęście nie była w domu sama, a wezwana przez rodzinę straż pożarna szybko przybyła na miejsce.
Początkowo nieznane były przyczyny zasłabnięcia nastolatki. Szybkie wietrzenie pomieszczenie, a następnie pierwsza pomoc udzielona przez strażaków przyniosły efekt.
REKLAMA–„Kobieta cały czas była pod opieką strażaków, aż do przyjazdu karetki. Po otwarciu okien mierniki nadal wskazywały obecność tlenku węgla, a zatem jego stężenie przed przybyciem ratowników musiało być bardzo wysokie” – tłumaczy nam starszy kapitan Mariusz Czapelski, oficer prasowy KP PSP w Końskich.
Dom został dokładnie sprawdzony przez Państwową Straż Pożarną pod kątem szczelności instalacji. Została wykryta wada podgrzewacza wody. Natomiast nastolatka trafiła do szpitala.
W akcji uczestniczyły jednostki: JRG Końskie, MOSP Stąporków, ZRM Skarżysko-Kamienna.
Dlatego tak ważne w domu są czujniki tlenku węgla- mnie osobiście uratował życie
To nie przepływomierz ale zapchane wtryski.
Jak jest ciąg, to nieszczelność nie ma znaczenia. Pozatykane dysze, czyli dolot paliwa.
„Zapomnieli” podać, że chodzi o zwykły piecyk gazowy. Po co używać takich mylących określeń.
Ewentualnie pompa paliwa, czyli za niska podaż ze źródła.