Organizacja wesela to dla każdej rodziny czas ogromnego stresu. Nieoczekiwanie jednak przyjęcie zorganizowane w ostatni weekend w świetlicy wiejskiej w Pile stało się zarzewiem konfliktu, który swój finał znajdzie na sesji Rady Miejskiej w Końskich.
Do naszej redakcji zwróciła się pani Kinga Radzimińska, która wynajęła gminny obiekt. Lista zarzutów, jakie kobieta stawia zarządcy obiektu, sołtysowi Grzegorzowi Zawadzie, jest bardzo długa i znalazła się w oficjalnym piśmie skierowanym do Przewodniczącego Rady Miejskiej, Piotra Słoki.
Według relacji pani Kingi, poważne problemy zaczęły się już w środę, 24 czerwca, podczas przekazywania kluczy do obiektu.
- "Po wejściu do obiektu okazało się, że jego stan pozostawia wiele do życzenia. Podłogi były brudne, znajdowały się na nich resztki jedzenia, pomieszczenia sanitarne wymagały gruntownego sprzątania, a w szafkach pozostawiono butelki z resztkami alkoholu. Otrzymaliśmy obiekt, który wymagał wielogodzinnych prac porządkowych, przez co nie mogliśmy korzystać z niego zgodnie z przeznaczeniem od chwili jego przekazania "- opisuje w skardze pani Kinga Radzimińska.
Prawdziwa awantura miała jednak wybuchnąć wieczorem, gdy córka najemczyni przyjechała podpisać umowę z Kołem Gospodyń Wiejskich na wynajem naczyń, a w świetlicy trwała próba zespołu.
- "Pan Grzegorz Zawada zaczął zachowywać się w sposób niekulturalny i agresywny. Podniesionym głosem krzyczał, że trwa próba, że przeszkadzamy, a następnie nakazał jej opuścić obiekt. Według relacji mojej córki stwierdził również, że „żadnej imprezy tutaj nie będzie”. W jej kierunku oraz mojego zięcia kierowane były wyzwiska i obraźliwe słowa. Takie zachowanie wobec osoby, która legalnie wynajęła obiekt, uważam za całkowicie niedopuszczalne" - twierdzi autorka skargi.
Kolejny zgrzyt nastąpił w piątek, 26 czerwca. Mimo że rodzina (według informacji przekazywanych przez skarżącą) zapłaciła gminie za wyłączność na wynajem obiektu, sołtys pozwolił, by podczas pikniku rodzinnego jednego z prywatnych przedszkoli dzieci korzystały z toalet w świetlicy, a z budynku czerpano prąd i wodę (m.in. do obsługi maszyn oraz na „Piana Party”). Zdaniem najemczyni, przez ciągle otwarte drzwi do kuchni wleciały setki much, co zagroziło warunkom sanitarnym przy przygotowywaniu weselnego jedzenia.
Czarę goryczy przelała sytuacja z dnia wesela, gdy sołtys miał bez uzgodnienia otworzyć drzwi na salę i pytać o ławkę, oraz potrącenie 85 zł z kaucji przez KGW za rzekomo podmienione, niekompletne sztućce. Pani Kinga domaga się teraz od władz gminy szczegółowego wyjaśnienia sprawy.
-"W moim odczuciu gmina umywa ręce. Interweniowałam telefonicznie u pana Marcina Wiadernego [przyp. red. - koordynator świetlic z ramienia gminy Końskie], informując o zaistniałej sytuacji i prosząc o podjęcie działań. Niestety interwencja nie przyniosła żadnego efektu, a sytuacja nie uległa zmianie" - dodaje pani Kinga.
O komentarz do sprawy poprosiliśmy sołtysa Piły, Grzegorza Zawadę. Mężczyzna nie kryje ogromnego wzburzenia i przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń. Podkreśla, że całą pracę wykonuje społecznie.
- "Ja to robię charytatywnie, za to nawet złotówki nie mam. Umówiony byłem na godzinę dziesiątą, a ona jeszcze spała o tej porze. Musiałem czekać, aż wstanie, żeby przekazać klucze. Jeśli chodzi o sytuację z próbą: mieliśmy wcześniej występy i zostawiliśmy rekwizyty na stołach, bo w środę chcieliśmy zrobić jeszcze jedną próbę. I wyobraźcie sobie, że my tej próby nie mogliśmy zrobić, bo oni nie chcieli się zgodzić. Co im przeszkadzało poświęcić nam tę jedną godzinę czasu?" - pyta rozżalony sołtys.
Zdecydowanie odpiera też zarzuty dotyczące udostępnienia obiektu przedszkolakom oraz zakłócenia wesela.
- "Akademia Przedszkolaka miała imprezę na placu zabaw, nie korzystali ze świetlicy. I to nie był w dzień wesela, tylko dzień przed. Na placu stoi ToiToi, ale wyobraźcie sobie państwo, żeby takie małe dzieci brać do ToiToia. Poprosiłem ich po prostu z ludzkiego odruchu: udostępnijcie na dwie godziny jedną łazienkę od tyłu, od strony placu zabaw. Gdyby odgrodzić tę przestrzeń, nikt by nie wchodził z dziećmi na salę weselną. I o to też był wielki problem. A w sobotę podczas wesela wcale nie wchodziłem na salę. Podszedłem tylko do drzwi i z progu zapytałem, czy na sali znajduje się taka składana plastikowa ławka. I to było tyle" - tłumaczy Grzegorz Zawada.
Odrzuca również oskarżenia o naczynia, wskazując, że wyposażenie kuchni należy do Koła Gospodyń Wiejskich i to z nimi należało się rozliczać. Na koniec wysuwa najcięższy zarzut wobec weselników: całkowity brak segregacji śmieci.
- "Prosiłem na samym początku, żeby segregowali śmieci. Wzięli i wrzucili wszystko razem. Muchy i robaki się teraz w tym wdają. Ja później muszę, bez wcześniejszego posegregowania z ich strony, sam grzebać się w tym wszystkim. To już jest, k...a, przerażające. Jakbym miał mieć do czynienia z takimi ludźmi jak pani Kinga Radzimińska, to ja dzisiaj oddaję klucze burmistrzowi albo panu Wiadernemu i niech sobie to załatwiają sami" - kwituje wstrząśnięty sołtys.

Gmina na ten moment odcina się od personalnego sporu, sprowadzając swoją rolę wyłącznie do kwestii formalnych.
- "Po stronie gminy są kwestie administracyjne - zawarcie umowy, sporządzenie dokumentów. Tam natomiast doszło do jakiegoś konfliktu, na który my jako urząd nie mamy wpływu" - komentuje krótko Marcin Wiaderny, gminny koordynator ds. świetlic wiejskich.
Oficjalna skarga pani Kingi Radzimińskiej ma wpłynąć do Urzędu Miasta i Gminy oraz na ręce Przewodniczącego Rady Miejskiej w piątek, 3 lipca 2026 roku.
Kolizja na skrzyżowaniu w Końskich. Tak, tym...
Lusterko poprawiające widoczność ustawione w kosmos... Kto to ma poprawić? Samo się ustawi???
Zdzich
16:58, 2026-07-02
Koszmar kociąt. Żywcem wyrzucili je do śmieci
Myślę że czas aby uznać że koty to gatunek inwazyjny
Koty
16:17, 2026-07-02
Kolizja na skrzyżowaniu w Końskich. Tak, tym...
Jakiś czas temu pisałem,że należy podjąć pilne działania w celu przebudowy feralnego skrzyżowania,które ewidentnie stwarza koneckim.kierowcom problemy. Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby utworzenie klasycznego ronda. Oczywiście nic się w tej kwestii nie zmieniło i możemy tylko spokojnie oczekiwać,że w końcu dojdzie na tym skrzyżowaniu do większej tragedii, która obudzi po niewczasie osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo na ulicach naszego miasta. Smaczku tej historii dodają dość liczni lokalni "cwaniacy" bez sumienia, którzy każdy incydent komentują w sposób przypisany ich niezbyt rozbudowanemu sposobowi myślenia - "zabierać prawa jazdy,karać,starszych kierowców ustawowo gnoić,nic nie zmieniać,jest super!!!,ja wiem najlepiej bo co prawda moje formalne wykształcenie jest jakie jest lecz mama mi mówiła,że jestem ładny i mądry!!!!". No i praktycznie co tydzień mamy kolejne kwiatki na feralnym skrzyżowaniu. Póki co bez ofiar i wielkich strat materialnych,ale to tylko kwestia czasu i doczekamy się spektakularnej tragedii. Dlatego nasze miasto staje się głęboką prowincją i przysłowiową pipidówką bez przyszłości ponieważ nie chcemy/nie potrafimy rozwiązywać tego co gnębi mieszkańców. Nie rozwiązujemy pragmatycznie, zdroworozsądkowo problemu i pozwalamy żeby dominowały głosy "cwaniaków bez krzty empatii i ludzkiej wyrozumiałości. Czy nad stać na przebudowę skrzyżowania? Skoro stać nas na wywalenie milionów złotych na mocno ryzykowne poszukiwanie gorących źródeł,to stać nas na drobne poprawki drogowe. Pozostaje mi na koniec kolejny raz zaapelować - proszę odpowiedzialne osoby i instytucje o pilną przebudowę skrzyżowania! Nie czekajmy na tragedię!
kolejna prośba
14:12, 2026-07-02
Wyjątkowy reportaż o policyjnych psach z Końskich
W dniu psa. Psy zajmują się psami. A psy odwdzięczają się psom merdaniem ogona.
Oko
11:47, 2026-07-02
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tkn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz