REKLAMA

W mieszkaniach na Kiepury jak w lodówce. Spółdzielnia: To wina lokatorów

Mimo rozkręconych na maksimum grzejników w wielu mieszkaniach bloku nr 9 przy ulicy Kiepury panują temperatury niczym w lodówce. W toalecie blisko 0 stopni celsjusza,  w kuchni nieco ponad 10 stopni. W takich warunkach mieszkają rodziny z dziećmi, a także seniorzy. Konecka Spółdzielnia Mieszkaniowa winą za taki stan rzeczy głównie obarcza mieszkańców.

REKLAMA

Zdesperowani lokatorzy poprosili nas o interwencje w sprawie swoich zimnych mieszkań. Problemem są głównie toalety i kuchnie, czyli pomieszczenia znajdujące się przy jednej ze ścian. Zdaniem mieszkańców i fachowców, których na własną rękę oni zatrudniali to wina ciągu wstecznego, czyli nawiewania zimnego powietrza do komina podczas gdy zazwyczaj dzieje się to na odwrót. Fakt jest taki, że nasze kamery i my sami odnotowaliśmy bardzo niskie temperatury we wspomnianych pomieszczeniach mieszkań. Natomiast zdjęcia, które otrzymaliśmy od  mieszkańców są wręcz przerażające. Widać na nich zlodowaciałe ściany, zamarznięte gniazdka elektryczne. To poza brakiem komfortu oznacza brak bezpieczeństwa.

Na Kiepury mówią nam, że taka sytuacja utrzymuje się od początku istnienia tych bloków, a najbardziej uciążliwe jest zamarzanie wody. Spotkaliśmy się więc by wysłuchać kilku lokatorów wspomnianej 9-ki.

REKLAMA

Zamarznięte gniazdka to zdaniem mieszkańców zimowa norma w bloku nr 9 na Kiepury.

„Odkąd ja mieszkam, czyli 8 lat ten problem jest co roku. Temperatura na dworze minus dziesięć stopni, a my nie mamy wody. Dotyczy to WC i kuchni, dokładnie jednego pionu. Woda zamarznięta jest u nas na czwartym piętrze, na trzecim, na drugim. Natomiast problem zimna w domu to jest tutaj wszystkich bloków na Kiepury: 11-ka, 12-ka i my 9-ka. Co roku piszemy pisma, co roku zgłaszamy. Spółdzielnia jedyne co robi to przysyła nam kominiarza. Jego teorie są dziwne i zaskakujące, bo żeby był ciąg i żebym miała ciepło w domu to każe mi drzwi na klatkę otwierać i okna i tak mieszkać.  Czemu woda zamarzła w pionie? Jeśli byłby dobry ciąg to to powietrze powinno wypychać zimne, a ono wchodzi nam w kanał. Temperatura w WC jest 5 stopni, w kuchni mamy 13 stopni. Gotuje się to jest ciepło, ale jak zupa się wystudzi to i automatycznie kuchnia jest zimna. Gotuje się oczywiście jak jest woda, bo my np. od czwartku nie mamy wody.” – opowiadają o sytuacji mieszkanki bloku przy ulicy Kiepury: Anna Stanik, Małgorzata Kusiak i Anna Kijewska.

Co ważne: w tym bloku nikt nie zalega KSM-owi z płatnościami. –„Czynsz płacimy, są podzielniki na grzejnikach od ogrzewania i wszystko jest płacone i nie wiem po co. W tym momencie zarządca powinien dbać by jakiś standard był. My płacimy czynsz, a spółdzielnia coś chyba w zamian powinna zrobić od siebie? Na swój koszt zrobiłam remont, ociepliłam ściany, ociepliłam rury, ale to nic nie daje.  Każde otwarcie ubikacji, a każdy potrzebuje skorzystać i każde otwarcie tej ubikacji to jest wyziębienie całego mieszkania. Przecież po to mamy swoje byśmy korzystali w komforcie. Czynsze są wysokie, po 500 i 600 złotych. U nas są chyba największe czynsze. Kratki dykturkami przykrywamy by nie wiało do mieszkania, w drzwi mamy gazety włożone. Wszelkich sposobów się używa po to tylko żeby było cieplej, bo przecież mamy ten dom, a w domu musi być ciepło.” – mówią bezradne mieszkanki.

Ściana w kuchni jest tak zimna, że w stojącym obok niej dzbanku zamarzła woda.

O to czy jest szansa na ciepło na Kiepury spróbowaliśmy zapytać Zarząd Koneckiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Niestety prezes KSM-u nie znalazł dla nas czasu. Udało nam się natomiast o sytuację wypytać jego zastępcę Jacka Marka Martykę. –„Na dzień dzisiejszy sytuacja jest opanowana, rury są odmrożone, a woda wszędzie dochodzi. Czy sytuacja jest taka każdej zimy? Ja nie wiem czy każdej zimy. Staramy się temu zaradzić. W ubiegłych latach na dwóch budynkach przebudowaliśmy kominy i w tych budynkach to zamarzanie nie wystąpiło teraz. Myślę, że w dalszej konsekwencji będziemy musieli też pozostałe budynki przebudować. Jednak nie bez winy są też mieszkańcy, którzy bez zgody i wiedzy spółdzielni przebudowują instalację wodną.  Przeprowadzają, bo tak im wygodnie wodę przez kominy wentylacyjne i w związku z tym te przewody wodne nie mają żadnej ochrony i jeżeli jest nawiew powietrza zimnego do komina to siłą rzeczy to zamarza. Myśmy to odnotowali, w swoich kontrolkach, w których mieszkaniach to zamarza. Stąd ta sytuacja, bo jeśli przyłapie w jednym miejscu to lód się rozprzestrzenia i cała instalacja zamarza. Natomiast to, że są wsteczne ciągi to są i będą. Na fizykę nie ma rady. Jeżeli mieszkańcy mają wszystkie okna i drzwi szczelnie pozamykane to powietrze może się dostać tylko przez przewody wentylacyjne i dymowe, które znajdują się w łazienkach i w kuchniach. Jeżeli nie ma dostępu powietrza z zewnątrz to którymś z tych przewodów powietrze jest nawiewane, a którymś wyciągane. Następuje obieg,  wsteczny ciąg i wtedy zimne powietrze wchodzi do komina. Jeśli tam jest instalacja wodna to następują zamarzania.  Mieszkańcy nie muszą siedzieć przy otwartych oknach, ale jeśli robią jakieś przeróbki to powinni to uzgadniać ze spółdzielnią. My zawsze służymy radą fachową i można to tak zrobić by nie spowodować takich zakłóceń jakie są. Budynki były zbudowane z pozwoleniem na budowę, zgodnie z projektem technicznym. Są prowadzone stałe kontrole zgodnie z prawem budowlanym sprawności tych przewodów wentylacyjnych i spalinowych coroczne i wszystko jest tak jak powinno być.  Tak jak mówiłem na niektórych budynkach przerobiliśmy kominy i możliwe, że to pomogło bo tam zamarznięcia nie wystąpiły i kwestia tych przewodów, póki mieszkańcy ich nie zlikwidują tych przewodów przechodzących przez kominy to będzie to zamarzać. Jeżeli będziemy robić nowe kominy to zrobimy na tych pionach, gdzie była sytuacja, że pozamarzały. My mamy 84 budynki i takie rzeczy się nie dzieją. Będziemy działać w tym miejscu, gdzie zaistniał ten problem.” – tłumaczył nam Jacek Marek Martyka, wiceprezes Koneckiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Już po nagraniach do tego materiału otrzymaliśmy informację od mieszkańców, iż woda w kuchniach dalej jest zamarznięta. Owszem zgodnie ze słowami pana prezesa pojawiła się ona w toaletach, ale zdaniem lokatorów 9-ki przy Kiepury to wyłączna zasługa ogrzewania piecykami elektrycznymi, którego sami dokonali.

Temperatura w toalecie.

REKLAMA