REKLAMA

Złote Maliny rozdane!

Wiele osób ekscytuje się nagrodami filmowymi na podobnym poziomie jak gracze, którzy zdobywają nagrody oferowane przez nowi bukmacherzy. Każdego roku największe zainteresowanie wzbudzają Oscary. Tak się jednak przyjęło, że dzień czy dwa przed ich wręczeniem, ogłaszane są Złote Maliny, czyli nagrody dla najgorszych filmów minionego roku. Jak wyglądało tegoroczne rozdanie?

REKLAMA

Maliny w cieniu pandemii

Nie da się ukryć, że podobnie jak to było w przypadku Oscarów, Złote Maliny zostały zdominowane przez filmy, które zazwyczaj nie doczekały się swojej kinowej premiery. Wyjątkiem mogły być co najwyżej polskie 365 dni, które pojawiły się w kinach na Walentynki 2020, a więc jeszcze przed pandemią. Potem jednak koronawirus doprowadził do zamknięcia kin, a wiele filmów zostało przeniesionych na 2021 rok czy też od razu trafiło na platformy online. Wśród nominowanych w tym roku zabrakło zatem typowych blockbusterów, większych premier kinowych. Rok temu wielkim wygranym były Koty, obok których znalazły się Rambo: Ostatnia krew, Nazywam się Dolemite czy też Hellboy.

REKLAMA

W tym roku zaś co najwyżej mowa była o Wonder Woman 1984, Wyspie Fantazji, Doktorze Dolittle, choć zazwyczaj filmy te dostały nominacje w mniej istotnych kategoriach. Zatem dominowały tu filmy z platform streamingowych, zwłaszcza Netflixa. To bardzo ciekawe zjawisko, albowiem Netflix zgarnął w tym roku zarówno kilka Oscarów, jak i Złotych Malin.

Wielcy „wygrani”

Można stwierdzić, że w tym roku największymi „wygranymi” Złotych Malin okazały się 3 filmy: Music, Absolute Proof oraz Kolejny film o Boracie, a w zasadzie grający w nim Rudy Giuliani. Za najgorszy film uznany został Absolute Proof, czyli film dokumentalny, który miał na celu ukazanie „prawdy” o sfałszowanych wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Za najgorszego aktora uznany został występujący w nim Mike Lindell. Pod pewnymi względami jest to kontrowersyjna decyzja, gdyż ewidentnie głosujący wykazali przez to swoje preferencje polityczne. Do tej pory w Złotych Malinach za bardzo nie oceniano filmów dokumentalnych, gdyż te stanowią przecież osobną kategorię. Polityczność tegorocznych nagród widać także po 2 nagrodach dla Rudyego Giulianiego, czyli prawnika i polityka wspierającego Trumpa.

Za największego jednak przegranego musimy uznać film Music, za którego reżyserię wzięła się Sia, czyli światowa gwiazda muzyki pop. Opowiada on o Zu, która po wyjściu z nałogu musi się nieoczekiwanie zająć swoją przyrodnią siostrą Music, która jest autystyczna. Już zapowiedzi pokazywały, że gra aktorska w tym filmie może być wręcz obrazą dla osób z autyzmem. Music na 4 nominacje zgarnęło 3 statuetki, jednak w bardzo prestiżowych kategoriach: najgorsza aktorka pierwszoplanowa, drugoplanowa i reżyser.

Zapewne w sytuacji, gdyby nie było wśród nominowanych Absolute Proof, to Music byłoby głównym kandydatem do najgorszego filmu roku.

Polski akcent

O sporym szczęściu mogą mówić twórcy filmu 365 dni. Wraz z Doktorem Dolittle polski film miał najwięcej nominacji do Złotych Malin – 6. Stał się zatem pierwszą produkcją z naszego kraju, która dostąpiła tego zaszczytu. Ostatecznie otrzymała tylko jedną, historyczną nagrodę za najgorszy scenariusz. Warto dodać, że według danych z Netfliksa, na który to szybko 365 dni trafiło po premierze, film ten był jednym z najbardziej popularnych w 2020 roku.

Tegoroczne nagrody nie były jednak aż tak kontrowersyjne. Standardowo wręcz wśród nominowanych znalazł się Adam Sandler, jak i filmy, w których zagrał. Obok niego pojawiło się kilka innych znanych nazwisk: Kate Hudson, Robert Downey Jr., Anne Hathaway, Kristen Wiig, Glenn Close, Arnold Schwarzenegger, Bruce Willis, Ron Howard. Jako ciekawostkę na koniec możemy dodać, że Glenn Close w tym samym roku była nominowana zarówno do Złotych Malin jak i Oscara za tę samą rolę drugoplanową w filmie Elegia dla Bidoków.  

materiał partnera

REKLAMA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *